32!

To jest wyjątkowy dzień. Pierwszy raz obchodzę urodziny jesienią. Tak, tak, u nas właśnie zaczęła się ta pora roku, choć ja uparcie chodzę w podkoszulku i szortach 😉 Dodatkowo obchodzę je przez 36 godzin, bo zacząłem zgodnie z czasem nowozelandzkim, a mam zamiar skończyć zgodnie z polskim.
Śniadanie zjedliśmy przy słynnych skałach naleśnikowych w Punakaiki. I to nie byle jakie śniadanie, był nawet „tort” i świeczki! Niestety dalsze posiłki były już mniej świąteczne. Na obiad w restauracji dostałem różne mięsa… ale surowe! Kazali mi je sobie samemu upiec i to na rozgrzanym kamieniu. No normalnie skandal! Dobrze przynajmniej, że nie ja płaciłem 😉

Skały naleśnikowe w Punakaiki

Skały naleśnikowe w Punakaiki

Skały naleśnikowe w Punakaiki

Skały naleśnikowe w Punakaiki

32 urodziny

Skały naleśnikowe w Punakaiki

Jedzenie na rozgrzanym kamieniu

Pod koniec dnia dotarliśmy do Zatoki Tasmana i nocujemy w uroczym, portowym Nelson. To chyba najładniejsze z miast w jakim do tej pory byliśmy na Nowej Zelandii. Objazd po Wyspie Południowej zajął nam o jeden dzień mniej niż we wstępnych planach. Dlatego jutro bonusowy czas przeznaczymy na podbój Parku Narodowego Abla Tasmana. A w niedzielę płyniemy promem z Picton do Wellington na Wyspie Północnej.

A. dziękuję Ci za ten dzień :*

Nelson - Nowa Zelandia Nelson - Nowa Zelandia

  • Anonymous

    100 lat Dziadu!!!!
    Jedlińszczaki życzą. Nie potopta się tam.

  • ula

    sto lat!

  • k

    Dziękuję Wam baaardzo 🙂

Bądź na bieżąco

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Aenean in nisi bibendum, pulvinar neque ut, tempor sem.